header image
 

Wymyślone

Wymyśliłam sobie idealny świat, pełen ciepła i zaufania, harmonii. Wściekam się kiedy pojawiają się elementy zaburzajace harmonię, puzzle, niepasujące w żaden sposób do mojej układanki. W furii rozsypuję misternie dopasowywane elementy, potem próbuję składać obraz szczęścia od nowa, raz po raz. Wciąż wierzę, że mi się ułożyć widoczek czystego, błękitnego nieba, niezmąconego chmurką.

Utonąć

Powiedziała:
“Czasami smutek jest tak głęboki i zalewający, że boję się, że w nim utonę. Chwytam się każdej wyciagnietej w moją stronę dłoni, jak tonący delikatnych gałązek, wystających żdżbeł trawy, rosnących nad brzegiem rwącej smutkiem rzeki. Masz siłę, żeby mnie utrzymać?”
Pomyślałam:
“Nie wiem”
Powiedziałam:
“Chwyć mocno moją dłoń”, mimo, że boję sie, że pociągnie mnie ze sobą, ale od czego są przyjaciele?

Praca

Pracy nie przerobisz, ona przerobi Ciebie.

Powroty

Jestem. Powroty są zdecydowanie słabsze od podróży i wypoczynku. Walizki walające się przez kilka dni po domu, tony rzeczy do prania, masa pracy, bo jak mnie nie było to się uzbierało. Dzwoniące telefony, ludzkie problemy, już chciałabym po jednym dniu spakować nierozpakowane walizki i wyjechać. Tylko, nie da się być całe życie na urlopie, odpoczynek straciłby swój urok, może zabiłaby go nuda? A co u Was pracusie, słyszałam, że niektórzy szukają nowej pracy maku?

Pozdrawiam cwirek

Ps. Było bosko.

Szczęście

“Kocham Cię od chwili, kiedy pierwszy raz  Ciebie ujrzałem i dotknąłem Twojej twarzy. Pomyślałem, że celem mojego życia będzie Twoje szczęście”  - Tato

Wyjazd

Rzeczy rozrzucone po całym pokoju, nerwowe poszukiwanie zapodzianych, najpotrzebniejszych drobiazgów, zaplątany szalik, zagubione gogle, ładowarka, książka i dobry humor. Wyjazd, tak długo oczekiwany, z nadzieją na słońce, odpoczynek, śmiech i bliskość. Góry, śnieg, narty. Tysiące narciarzy mijajacych się na stokach, wymieniających uśmiechy, pozdrowienia w różnych językach -taka narciarska wieża Babel. Lekkość bytu! Uwielbiam ten stan cudownego, całodziennego zmęczenia, błogiego zmęczenia.

jej obraz + jego wizerunek

Obraz jaki w sobie maluję jest mocno niekompletny. Żeby móc sobie ciebie wyobrazić uzupełniam brakujące fragmenty domysłami, które są zachowaniami moich przyjaciół, poznanych wcześniej ludzi. Potem dochodzimy w rozmowach do brakującego miejsca i okazuje sie, że szkic zupełnie nie pasował do twojego portretu. W takich chwilach staje sie jasne, ze jesteś zupełnie inna od ludzi, których do tej pory spotykałem na swojej drodze.
Odfruwasz na kolejna gałązkę, sprawiając ze mój świat jest coraz większy, odkrywany na nowo.

Czasem mówisz - wiem co powiesz, tak dobrze Ciebie znam.
Często masz rację ale proszę cię, pozwól mi zachować odrobinę nieprzewidywalności.

Bliżej

Czekała na Niego całe życie, nawet nie wiedząc, że czeka właśnie na Niego. Żyła spokojnie, cicho, bojąc się marzyć, że stanie się cud, że realne będzie myśleć o drugim człowieku, jako o spełnieniu marzeń, nienazwanych, niewyśnionych. Świat wraz z Nim nabrał zapachów, które przestała czuć wieki temu. Zapachów szczęścia, miłości - czerwcowego nieba, łąki z dzieciństwa, piżma, papierosów i mężczyzny. Silnego, ale wrażliwego mężczyzny, który wie, co w życiu jest najważniejsze. Myliła się, wielokrotnie myliła się, bojąc się do tego przyznać. Lękała się myśleć o nowym, wspólnym życiu, tylko dlatego, że tak bardzo chciała zatrzymać pozorne szczęście. Otworzył jej oczy na prawdziwe szczęście, ale ona czasami nie wiem co z nim zrobić. Chciałaby, żeby pomógł jej nauczyć się, pozwolił jej być blisko, ale czasami oddalić się, żeby poczuła tak wielki brak, że zaboli ją od niego cały człowiek. Wtedy wróci, bo będzie chciała znowu być blisko, jeszcze bliżej.

Idziesz w milczeniu - ciąg dalszy ciszy

“Idziesz w milczeniu
Nie odwracaj się w milczeniu
Twoje zmieszanie - moje złudzenie
Niczym maska niechęci do samego siebie
Spogląda ci w oczy i ginie
Nie odchodź”

Ian Curtis, tłumaczenie Tomasz Beksiński

Banał kąsa jak giez,
Nikt nie sięga do gwiazd
Brzytwa goryczy tnie
Serce twarde jak głaz.
Gdy na rozstaju dróg
Każde z nas zmienia kurs.
Znów miłość rozdzieli nas po grób.

Czemu odwracasz się
Wtapiasz w sypialni chłód?
Czy wybrałem zły dzień
Na szacunek brak słów już
Lecz wciąż płomień się tli,
który grzał nas od lat.
Znów miłość rozdzieli nas po grób.

Czy złorzeczysz przez sen,
Drążąc każdy mój błąd?
Czuję to w kościach, gdy
Desperacja ma głos.
Czy najdroższy nasz skarb
Funta kłaków był wart
Znów miłość rozdzieli nas po grób.

Kolejny Niezwykły do szufladki - tak trudno jest pewne rzeczy kontrolować, szczególnie uczucia.

Cisza

Czasem nie jest tylko brakiem słów, bywa nieporozumieniem, smutkiem, żalem ……

Smutek

Mości się cichutko na kolanach, jak kot, łaszący się o podrapanie za uchem. Zaczynam pieszczotę, uwiedziona kocim mruczeniem, wtedy rozwiewa się jak mgiełka. Siedzę i ze zdziwieniem głaszczę swoje kolana, a on oplata z wdziękiem bluszczu moje kostki u stóp, zniewala kolana, owija się wokół talii, wiążąc zgrabną kokardkę, sunie do ramion. Wraca, bo podczas namiętnej wędrówki wokół piersi,  zapomniał o spętaniu dłoni. Zatrzymuje się na chwilę, czekając na ich pieszczotę, ale kiedy chcę go pochwycić, mocno zaciska pętlę. Sunie ku twarzy, jak wąż podczas ataku na ofiarę, bezgłośnie, zwinnie, z pewnością sukcesu. Knebluje mi usta, kładzie się cieniem na powiekach, zatyka uszy, wplata się misternie we włosy. Wnika we mnie. Nie bronię, bo nie wiem kto jest czyim wieżniem?

Słowa

Często wypowiadane bezmyślnie, dla samej przyjemności ich usłyszenia. Bez poparcia w czynach tracą na ważności….

Róża za wycieraczką

Blisko, a tak niebotycznie daleko, chociaż może nie całkiem. Parę kilometrów, ale godziny pracy, spraw powszednich, a wśród nich róża za wycieraczką. Irracjonalność sytuacji bliskich sobie osób. Szaleńczo bliskich, ale podzielonych, przez nie rozwiązanie przeszłości, niemożność tworzenia terażniejszości, jedynie, a może aż, zatopionych w marzenia o byciu razem, bez ograniczeń. Małość czasu, mierność codzienności. Za zamkniętymi drzwiami M1 mieszka miłość, z różą za wycieraczką. Symbol czułości - dotyku Twojej dłoni.

Zielono w głowie

Rodzice ze swoimi patentami na życie, mądrościami przeniesionymi z domowych wzorców, oczekiwaniami. Dzieci ze świeżym spojrzeniem na świat, nowymi pomysłami na siebie,  własne życie. My - ci gdzieś w połowie drogi, śmieszni, tragiczni, czasami zbyt poważni, pomieszczajacy w sobie i rodziców i dzieci - tradycję i nowość. Dziwny wiek, dziwny, ale piękny i ciekawy, z szaleństwem i powagą. Czy już jesteśmy dorośli? W ocenie rodziców wciąż gówniarze, których trzeba uczyć życia, ktorym należy dawać rady. W oczach dzieciaków nudni marudzący, którzy zapomnieli jak to jest być młodym. A we własnej ocenie? Pytam samą siebie, czy kiedykolwiek zginie moja zieloność w głowie. Pytam z lękiem, bo bardzo tego nie chcę.

Złość

Czasem jest brakiem spojrzenia, ciszą. Innym razem Twoim krzykiem i płaczem. Rzadko, ale również maską obojętności - “Nic mnie nie rusza, rób sobie co chcesz”. Najbardziej boli, kiedy dotykasz mnie słowami o braku miłości, zainteresowania, chęci porzucenia. Ta forma Twojej złości jest najokrutniejsza, ale tak bardzo jesteś dla mnie ważna, że próbuję nie pamiętać Twoich raniących słów. A może zasłużyłam na nie, może to Ty masz rację, a nie ja?

Czas

Czas ucieka, przesypuje się nam przez palce jak piasek w klepsydrze.
Nie można go kupić za żadne pieniądze.
Czy zatrzymując chwilę na zdjęciu sprawimy że stanie się wiecznością?

DSCF6778

Tak piękny mieliśmy dziś dzień, zapowiedz nadchodzącej wiosny.

Czarodzieje

Ucieczka

Uciec od miłości
na chwilę
na sto lat
na zawsze

nie tak łatwo
kiedy serce otworzy paszczę

Jeden Czarodziej pisał wiersze, drugi Czarodziej mówi wiersze.

Malutki, skromny kościółek. Delikatne światło sączące się na ołtarz, na którym stoi ze spokojnym, ciepłym uśmiechem Czarodziej mówiący wiersze. Spokojny uśmiech człowieka, znającego cenę życia, zwycięzcy w potyczce ze śmiercią. Mężczyzna doświadczony  - życiem, karierą, miłością, chorobą, cierpieniem. Człowiek, który stał się Czarodziejem. Zakochałam się w nim lata temu, kiedy jako Romeo wzdychał pod balkonem scenicznej Julii. Myślałam “Boże, jaki on piękny, w tej szerokiej, bufiastej koszuli. I ten jego aksamitny głos”
Wczoraj pomyślałam podobnie, ale nie walory fizyczne miałam tym razem na myśli, mimo, że wciąż jest przystojnym mężczyzną. Piękno zawarte jest w jego wnętrzu, czarach, które rzuca na ludzi i świat staje się bardziej kolorowy.
Podwójne czary - Krzysztof Kolberger mówiący wiersze ks Jana Twardowskiego - uczta dla uszu i duszy.

Kiedy mówisz

Nie płacz w liście
nie pisz że los ciebie kopnął
nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia
kiedy Bóg drzwi zamyka - otwiera okno
odetchnij popatrz
spadają z obłoków
małe wielkie nieszczęścia potrzebne do szczęścia
a od niezwykłych rzeczy naucz się spokoju
i zapomnij że jesteś gdy mówisz że kochasz

Anioł Stróż - Struś?

Leży cicho obok, wspierając sie na skrzydle. Wsłuchuje się w Jego oddech, czuwając nad regularnością - wdech, wydech, wdech, wydech. Kładzie delikatnie chłodną dłoń (żeby przypadkiem nie rozplątać pajęczyny snu) na klatce piersiowej, sprawdzając rytm serca i ciepłotę Jego ciała. Próbuje przeniknąć do snów, niepokojąc się nerwowymi ruchami gałek ocznych i grymasem na twarzy - wyprostuje pocałunkiem senną zmarszczkę na Jego czole.
Anioł S.

Szczęście

Szczęście - bywa ulotne, jeżeli nie potrafimy o nie dbać, ale może być szczęściem bardziej trwałym, szczęściem dnia codziennego - słońcem za oknem, dotykiem dłoni, kanapką okraszoną czułością, całusem dziecka, kolejną kartką w ciekawej ksiażce, sączącą się muzyką, wiosenną łąką.

Sól na powiekach

Jedni mają sól na powiekach przyjacielu,  inni piasek pod powiekami, drażniący boleśnie, kiedy tylko próbują zmienić kąt widzenia, czy też mrugnać. Żyją też ci, którym każdy drobny ruch sprawia niewyobrażalne cierpienie, przypominające o istnieniu, nie dające się uśmieżyć nawet morfiną. I oni przyjacielu, mimo wszystko, próbują żyć pełnią swojego bolesnego życia, szukać w nim sensu i radości. Chylę przed nimi czoła.