Zmarnowana miłość
“Strzeż się, abyś nie zmarnował miłości. Wciąż grozi ci, że z ukochanej
osoby zrobić zechcesz swoja własność; wiedzieć o każdym jej kroku, poznać
wszystkich przyjaciół, kontrolować czas pracy i czas rozrywki, być wciąż
razem, nie spuszczać z oka, wypatrywać, śledzić; a potem zaabsorbować
swoimi zainteresowaniami, sprawami, wypełnić sobą, ażeby nie zostawić czasu
na samotne myślenie, na własną inicjatywę, na osobiste życie, nie dopuścić
do żadnego samodzielnego przedsięwzięcia, związać z sobą prośbą, błaganiem,
ostrzeżeniem; uzależnić od swojej decyzji, podporządkować swojemu życiu,
narzucić swój schemat, swoje poglądy na sprawy wielkie i małe, ukształtować
na swoje podobieństwo, wydrążyć siłą albo sprytem ścieżki myślenia, tory
reakcji na swój wzór – aż wreszcie znać będziesz każde pytanie i każdą
odpowiedz, każdą reakcję i każdą myśl. I to jest koniec. Nie miłości, bo
jej już dawno nie było. To jest po prostu nuda. I odejdziesz. Chyba że
człowiek, który kochał cię dawno temu, zdążył już wcześniej uciec, ratując
swoją wolność, swoją osobę”
Mieczysław Maliński

To nie miłośc, to niewola