header image
 

Telefony w mojej głowie

Pan Bell stworzył, według milionów osób na kuli ziemskiej, cudowne pudełeczko - taki sprytny telefonik. Fantastyczne urządzenie komunikacji, szczególnie w naszych czasach, kiedy przyjaciele, bliscy rozrzucili się po całym świecie. Chylę czoła przed panem Bellem, ale muszę przyznać szczerze, że nie lubię tego jego cudeńka. Służy mi, ale też okrutnie przeszkadza. Lubię kontakt z drugim człowiekiem face to face, lubię obserwować go podczas rozmowy, widzieć jego oczy, miny, uśmiechy, wtedy bardziej rozumiem i jego i sam temat rozmowy. Telefon obcina obrazy, zapachy, dotyki, pozostaje wyobrażnia. Wiszenie na kablu, czy małej słuchaweczce w uchu całymi godzinami, jest mi obce, lubię krótko załatwiać sprawy telefoniczne. Są dni, kiedy telefon staje się moim wrogiem - wchodzę po 12 godzinach pracy do domu, pracy w której mam non stop kontakt słowny z ludżmi i dzwoni telefon, czuję się wtedy tak jak ginekolog, zabijający w bramie Cygankę, która po jego 12 godzinach pracy, chciała mu pokazać, za 5 złotych. Czasami stojąc jeszcze w otwartych drzwiach mówię, że mnie nie ma, często odbieram i wtedy kolejny raz żałuję, że uległam tej cudownej zabaweczce - ” Dlaczego nie dzwonisz?”, “Myślałem, że coś Ci się stało, nie odzywasz się od dwóch dni”, ” Czyżbyś miała zepsuty telefon, że do mnie nie dzwonisz?” i takie tam, taram, taram……
Mam ochotę rąbnąć słuchawką mówcę, ale jest zbyt daleko, nie chcę się tłumaczyć, bo nie czuję się winna, przecież telefon działa w obie strony, ale gdzieś w głębi budzi się lekkutkie poczucie winy, które pozala rozmówcy nadużywać mojego cennego, wieczornego czasu na godzinne pogawędki. “Coś mało rozmowna jesteś dziś, tylko, tak, yhy, mruczenie pod nosem”, tak jakbym zawsze była telefonicznie szczególnie rozmowna. Odkładam słuchawkę z ulgą, obiecując sobie, że ostatni raz daję się nabrać, oczywiście tylko do następnego razu, a tu kolejny dzwonek. Nie, nie odbiorę, ale może to coś ważnego? I….. tak, mam rację ….. “Dzwonię tylko, żeby ci powiedzieć, że cię kocham”, “Chciałam się z tobą spotkać, na takie babskie ploteczki, jutro wieczoram”, “Chciałam cię usłyszeć, obie nie lubimy gadać, przez telefon, ale zatęskniłam za twoim głosem”……. i takie tam, taram, taram… Dla tych kilku słów zawsze łamię się i odbieram, dzięki panu, panie Bell.

~ autor cwirek w dniu 25 kwiecień 2008.

Odpowiedzi: 4 to “Telefony w mojej głowie”

  1. Ćwirku! Za dużo powagi, więcej szaleństwa i luzu w podejściu do otaczającej sytuacji.

  2. Ależ Panie Przechodzący Obok, ja jestem jednym chodzącym szaleństwem, tylko czasami żdziebełko marudzę:}

  3. Przepraszam za nietakt i brak zwrotu Pani przed Cwirek ,śpieszę to wyjaśnić. Znamy się od dawna , jesteśmy na ty od wielu lat,ale ja zawsze “przechodziłem obok” .Trafiłem na tę stronę zupełnie przypadkiem i “przypadkiem” trochę przeczytałem. Pozwolisz ,że będę na nią od czasu do czasu zerkałi troszkę komentował? Pozdrawiam.

  4. Z tym Panem to był żart, zapraszam. Pozdrawiam

Napisz odpowiedź