header image
 

Klamka

Początkowo padły słowa, ciężkie jak kamień, spod którego próbowałam bezskutecznie wyciągnąć zranioną kocią łapkę. Słowa konfrontujące z niechcianą rzeczywistością. Potem przedłużająca się nieobecność i czekanie na cud. Sporadyczne “jak się czujesz”, ochłap zainteresowania, dudniąca w głowie pustka i to cholerne czekanie na cud, przeciągające się w nieskończoność. Wymuszone spotkanie, które przyniosło tylko większy ból i konfrontację z samotnością. “Pamiętaj, że wiara czyni cuda” - i ……. jest cud, ale inny. Kawiarnia w zimowej scenerii, kawa, papieros i ……, pojawia się ćma, nie motyl, poczatkowo jeden, kolejny, następny. Próbuję je odgonić, bojąc się, że to ćmy, które lecą do ognia i opalą swoje skrzydełka. Potem spacer, jeden uśmiech, jeden dotyk - inny cud, inny człowiek, inne życie. Zaczyna się sprzątanie życiowego bałaganu, początkowo na fali motyli - szybko, chaotycznie, szaleńczo. Stopniowo spokojniej, dojrzalej, ale wciąż z trzepoczącymi motylami. Czasami pojawia się smutek i nostalgia, jakieś pytanie o przeszłość, o tamten cud. Wielkie szczęście z odrobiną piołunu, wysypanego z kieszeni, razem z piaskiem z nad morza i okruszkiem bursztynu.

Ps.Dotarł urzędowy list informujący o konieczności wspólnego zamknięcia, niedomkniętych drzwi.

~ autor cwirek w dniu 4 kwiecień 2008.

Jedna odpowiedź to “Klamka”

  1. Zabrakło w tym szepcie kota, który spada na cztery łapy. To może być Skandal ;)

Napisz odpowiedź