Zmiany
Zmiany lubiłam od zawsze, intrygowała mnie sama możliwość zrobienia czegoś inaczej. W dzieciństwie obcinałam lalkom włosy, żeby zmienić ich wygląd, pożniej przemalowywałam wielokrotnie swój pokój, mieszkania, przestawiałam meble, farbowałam rzeczy. Przeprowadzałam się kilka razy, z coraz większą przyjemnością tworzenia czegoś od nowa, wicia kolejnego gniazda, w inny, ale za każdym razem swój sposób. W żadnej pracy nie zagrzałam długo miejsca, pragnąc wciąż więcej, lepiej, ciekawiej, ale przede wszystkim inaczej. W pewnym momencie osiadłam w życiu, pracy, związku. Spokój, pojawił się spokój, ale pod nim z czasem zaczęło buzować, w końcu pękło.
Wróciłam do zmian i kolejny raz czerpię z nich przyjemność - przestawiamy meble, sprzątamy w szafach, wyrzucając “niezbędniki” i “wartości sentymentalne”, kupujemy farby, “przenosimy” pokoje. Oddycham świeżym powietrzem zmian. W marzeniach są zmiany większe, najważniejsze, dotyczące nas, wspólnego miejsca na Ziemi, życia, pracy. Czasami aż głowa boli od marzeń o zmianach, ale to przyjemny ból.

Napisz odpowiedź