Co się stało z naszą klasą?
Spotkanie klasowe okraszone alkoholem, opowieściami o przeszłości, życiu, związkach, podróżach. Każdy pije co innego -wykazała ankieta klasowa- tak samo inaczej żyje. Oni wybrali emigrację i łatwiejszo-trudniejszą egzystencję – my własny ogródek. Trochę sobie nawzajem zazdrościmy. Oni nam tego, że umieliśmy tu pozostać, jedni z patriotyzmu, inni z lęku przed zmianą, nieznajomością języka, wtopieniem w rodzinę. My im, że mają według nas łatwiejszą rzeczywistość, więcej kasy i możliwości. Dlaczego tak jest, że zawsze dobrze jest tam, gdzie nas nie ma? “Znowu mam obawy, jak zawsze nieuzasadnione, obawy że moje życie wyjdzie blado na tle innych”. Dokonujemy wyborów, czasami bardziej świadomych, najczęściej mniej, ale własnych. Pogodzenie się z ich konsekwencjami jest trudne, z powodu naszej ludzkiej natury i wpisanej w niej zazdrości. Marta ma wypady w Alpy, Krzysiek cieple Wyspy Kanaryjskie, Olek duzo pracuje, kupil nowy samochód, pewnie go stać na wakacje w Grecji. Pozostałym też nieżle się wiedzie, z uśmiechem opowiadają o domach, autach, wyprawach do zamorskich krajów, wycieczkach na wielbładach (Marek wspomniał szeptem, że wierzy w Boga i chodzi z rodziną do kościoła),więc dlaczego, kiedy pytam, czy są szczęśliwi,wprawiam ich w zakłopotanie? Patrzę na pewnego chłopca, który siedzi obok mnie i odpowiada uśmiechem na mój uśmiech. Urzymywanie rodziny to nie łatwa sztuka, ale jego uśmiech mówi wszystko, wiem, że jest szczęśliwy, własnym, spokojnym szczęściem, z elementami indywidualnego szaleństwa. Nie muszę tego komentowac, oboje wiemy … mam rację, niczego nie żaluje, każda sytuacja ma swoje plusy i minusy.

Dodaj komentarz