Codzienność inaczej
Po 11-tej pierwszy telefon – kochanie, może byś już wstał. Tak skarbie, już wstaję, ale jeszcze 15-cie minutek. Dokładnie po kwadransie – kochanie, pora do pracy. Już idę! Szybki prysznic, pościelenie łóżeczka, przytulenie psa, wyjście.
Minute później jestem już w robocie. Poranna kawa, dwie kromki świeżego chleba z serem i szynka, albo domowym dżemem z truskawek lub wiśni, jeszcze południowe wiadomości w telewizji i można pracować. Cztery godziny wyjaśniania co się stało, dlaczego nie chce działać i jak to możliwe, że popsuło się już po dziesięciu latach. Kurcze, takie rozmowy to dla psychologa, a nie naprawiacza, ale to one mają największy wpływ na to, że klienci wychodzą zadowoleni. W międzyczasie zamówienia, konsultacje przez internet, dobra muzyka w tle poprawia nastrój.
Po czterech godzinach w końcu obiadek, jedyna chwila kiedy wszyscy jesteśmy razem. Rozmawiamy o tym co w szkole, w pracy, o chłopakach, którzy niczego nie rozumieją i dziewczynach jak zawsze pięknych, ale niedostępnych. Ciekawe akcje w szkole, interesujące dziwactwa w pracy. Po obiedzie chwila odpoczynku, czas na poważniejsze rozmowy, albo czas dla siebie przy komputerze, książce, telewizji, muzyce.
Potem znikam, zaszywam sie w norce, zapominam o rzeczywistości i wchodzę w świat małych niesfornych krzemowych robaczków. W telewizorze jakiś polityk rozmawia z drugim, gra muzyka przerywana od czasu do czasu dźwiękiem nadejścia krótszej albo dłuższej wiadomości. Przesuwają się wskazówki zegara, nadchodzi noc, która uwalnia mnie od tej codzienności.
Zanim znajdę się w domu, jeszcze zachwyt nad niebem pełnym gwiazd, albo chmur, księżycem w pełni lub chudziutkim jak nadgryziony obwarzanek. Jak przedziwnie potrafi ułożyć się światło pomiędzy nagimi gałęziami jesiennych drzew. Czasem znajoma wiewiórka przemknie pomiędzy liśćmi, innym razem zbłąkany kot szuka nocnej drogi do domu. To tylko jedna minuta powrotu do domu, a tyle w niej magii i nieuchwytnego piękna.
Noc jest tylko dla mnie, zanurzam się w jej myślach, zapachach, czarodziejskiej magii, po to żeby w końcu poddać się zmęczeniu, otulić pierzynką w oczekiwaniu na znajomy głos w telefonie – kochanie, może byś już tak wstał,,,

Dodaj komentarz